Siedziba Związku: Komenda Główna Policji w Warszawie
ul. Domaniewska 36/38
W skrócie
Pismo do Premiera związane z zapowiedzią podwyżki płac tylko dla żołnierzy i funkcjonariuszy w 2012r.
Załącznik: Pismo
W dniach od 14 do 18 listopada w Hotelu Groman - Sękocin Stary odbyło się szkolenie SIP-ów i Przewodniczących Zarządów Zakładowych ZZPC MSWiA. Tematem wiodącym były zadania, ...
Rozważania związkowca przy wielkanocnym stole a.d. 2010
26 kwietnia 2010, Autor: Kamil Sieczka
Minęła już Wielkanoc i ucywilnianie mundurowej administracji odłożono do lamusa, a jeszcze nie tak dawno uważano, iż jest kolejnym ważnym elementem profesjonalizacji służb. "Przesłanką, dla której minister zdecydował się na taki krok, było i pozostaje jak najlepsze wykorzystanie cywilnych zasobów ludzkich w urzędzie i zmiana profilu zatrudnienia w taki sposób, aby nie marnować doświadczenia i kwalifikacji m.in. policjantów, niezwykle cennych w obszarach stricte policyjnych", tłumaczyli związkowcom kolejni szefowie centrali i ich zastępcy.
Opinie na temat ograniczania stanowisk policyjnych począwszy od urzędu ministra spraw wewnętrznych i administracji do komisariatów były i są podzielone.
Niektórzy uważają, że praca mundurowych za urzędniczym biurkiem niewiele ma wspólnego z dbaniem o bezpieczeństwo kraju, czyli z tym, co wpisane jest w zawód np. policjanta. Dlatego opowiadaliby się nawet za ustawowym zakazem zajmowania stanowisk urzędniczych przez mundurowych.
ZZPC nie był i nie jest rzecznikiem tego, aby z dnia na dzień ucywilniać całą strukturę Policji, Straży Granicznej, BOR czy innych służb i wprowadzać zakaz obejmowania stanowisk przez funkcjonariuszy. Jednak sama obecność munduru przypomina, jaka jest istota i misja tego resortu. Pozwala także na naturalną wymianę wiedzy i doświadczeń między obiema grupami zatrudnionych, z pożytkiem dla wszystkich.
Tylko konia z rzędem temu, kto jest przekonany, ze w komendzie wszyscy funkcjonariusze pracują w mundurach. No może jeden, dwóch... poza pędzącym gdzieś na służbowe spotkanie szefem. A przecież wszyscy oni biorą tzw. mundurówkę. Skoro w komendzie też pracują po cywilnemu, to po co im te mundury?
Nie jest naszym celem, aby za parę lat resort stał się firmą outsourcingową, mającą świetnych fachowców, którzy jednak kompletnie nie czują tej pracy. Jesteśmy i długo jeszcze będziemy strukturą cywilno-mundurową, choć powinniśmy dążyć do ograniczania liczby mundurowych etatów w administracji i obsłudze. To jednak wymaga woli i czasu, a i pracy, bo istnieje potrzeba mądrze ocenić wszystkie stanowiska i obszary, po to, aby służby resortu i on sam dobrze funkcjonował.
Świeżo pamiętamy niewypał związany z prawidłowym przeprowadzeniem wartościowania stanowisk pracy w korpusie służby cywilnej. Dzisiaj z perspektywy czasu i po zebraniu doświadczeń należałoby wartościowanie przeprowadzić ponownie by wyciągnąć wnioski z minionego okresu i płacić godziwie za wykonywaną robotę - bez względu na koneksje, płeć czy wyznanie. No, cóż pomarzyć ludzka rzecz, a realnie to nici z tego skoro dotyczy to cywilnych pracowników.
Jest publiczną tajemnicą, iż ucywilnienie resortowej administracji mogłoby przynieść korzyści ekonomiczne, bezpośrednio przekładając się na obniżenie kosztów jej funkcjonowania. Dziś dysproporcje między płacami są wyraźne i często zdarza się, że uposażenie cywilnego pracownika jest dużo (a nawet wielokrotnie) mniejsze mimo, że wykonuje on takie same zadania jak kolega urzędnik, lecz w mundurze. Dlatego przy zamianie stanowiska mundurowego na cywilne właściwe jest proponowanie pracownikowi wynagrodzenie podobne do mundurowego. To i tak się opłaci, bo w tym przypadku odpadają wszelkie koszty związane ze szkoleniem, umundurowaniem i innymi finansowymi aspektami służby funkcjonariuszy.
Dość istotne jest także to, że cywile później niż mundurowi odchodzą na emeryturę. Kiedy funkcjonariusz zdejmuje mundur, nadal jest na garnuszku resortu, bo dostaje emeryturę z resortowego budżetu.
Panowie decydenci uwierzcie związkowcom, że jeśli w kolejnych latach będziecie zwiększać komponent cywilny, to obciążenie budżetowe z tego tytułu się zmniejszy i to znacznie. Ucywilnienie jest konieczne także z innych względów. Zasób kadrowy funkcjonariuszy, specjalistów w dziedzinach takich jak prawo, finanse oraz informatyka, kurczy się i wskazane jest pozyskiwanie wysokiej klasy pracowników cywilnych, którzy będą przygotowani do wykonywania zadań związanych z szeroko pojętym bezpieczeństwem czy obronnością. Idealnymi kandydatami, pomijając kwestie ekonomiczne, wydają się byli funkcjonariusze.
Pozostaje więc oczekiwać, że funkcjonariuszom strona służbowa zapewni taki poziom wykształcenia, iż przejście do korpusu służby cywilnej będzie z czasem naturalne i pożyteczne dla całego resortu. Korpus ten zyskałby nie tylko dobrego menedżera i logistyka, lecz także osobę mającą doświadczenie mundurowe.
Nie twierdzimy, że na każde stanowisko najlepiej kwalifikowałby się były funkcjonariusz, ale w przypadku niektórych etatów trudno sobie wyobrazić, by mogła zająć je osoba bez militarnego wykształcenia.
Dla ZZPC MSWiA oczywistym jest, że chcieliby mieć cywilnych (nie byłych funkcjonariuszy) ekspertów od tematyki policyjnej, ale wciąż obserwujemy mimo zapewnień w tym obszarze deficyt kadrowy. A przecież cały nasz resort ma do spełnienia ważną rolę, nie może igrać z losem, bezpieczeństwem państwa i obywateli i pozwolić na to, aby tymi ściśle policyjnymi obszarami kierowały osoby cywilne bez odpowiedniego przygotowania.
Za ucywilnienie mundurowej administracji przemawia też chęć budowania innej kultury organizacyjnej, której komponent cywilny w coraz większym stopniu będzie odpowiedzialny za sprawy bezpieczeństwa państwa, a funkcjonariusze zajmą się tym, do czego byli szkoleni. W niemal wszystkich armiach europejskich i strukturach NATO obowiązuje zasada, że mundurowi służą na tych stanowiskach, gdzie jest to konieczne. W pozostałych miejscach zastępują ich pracownicy cywilni. Polska uczyniła nieuchronnie jedynie krok i też ma zamiar dążyć w tym kierunku. Szkoda, że ta obecnie przyjęta koncepcja nie zakłada, że przy tworzeniu nowego stanowiska i braku konieczności, by było ono mundurowe obejmie je cywil. Przecież wielu funkcjonariuszy żywi nadzieję, że ucywilnienie służb pozwoli im i cywilom jeszcze sprawniej działać w sprawach bezpieczeństwa i obronności państwa.
Związek nasz uważa, że zbyt pochopnie zaniechano dalszego ucywlnienia służb na rzecz redukcji cywilnych etatów, a ponieważ jest jeszcze sporo w tej materii do zrobienia stracono czas, ludzki zapał, co nie jest już do odrobienia. Domyślamy się jedynie, że chodzi o to by za pieniądze cywili kupić paliwo do samochodów czy opłacić rachunki za energię elektryczną i inne. Częste przyczyny niepowodzeń w realizacji zamierzeń służbowych to niewłaściwe przygotowanie planu zmian czy innowacji, brak uzgodnień ze związkami, nie do końca zbadanie zjawisk ekonomicznych czy organizacyjnych (zaniechanie kontroli pomysłu) oraz brak konsekwencji działań i częste zmiany decydentów są podstawową bolączką naszych służb. Bardzo często tylko nieliczna garstka najbliższych wie o co w tym wszystkim chodzi i co jest przedmiotem oczekiwań. Znaczna część załogi nie ma nawet świadomości o założeniach planowanych zmian, a pozostałym jest wszystko jedno, bo i tak jak zawsze trzeba będzie wycofywać projekt z chwilą odejścia za stołka jego autora.
Na razie, i pewnie nie szybko będzie tak jeszcze, że relacje wynagrodzeń korpusu służby cywilnej resortu do rynku zewnętrznego są wielce niekorzystne i uwłaczają godziwej płacy. To dodatkowy olbrzymi problem. z którym bez wsparcia rządu, kierownictwo służbowe sobie rady nie da. Tylko który z szefów będzie na tyle odważnym i stanowczym by się z tym zmierzyć? Z troską wymagającą twórczej refleksji konstatujemy także, że nasi pracownicy cywilni w służbach MSWiA zajmują ostatnie miejsce w rankingu płacowym wszystkich ministerstw w Polsce.
